6 miesi臋cy w Azji,  Mjanma

Trekking z Kalaw nad Jezioro Inle

Z Rangunu udali艣my si臋 do Kalaw ale sp臋dzili艣my tam tylko jedn膮 noc bo nast臋pnego dnia ruszyli艣my na trzydniowy trekking nad jezioro Inle.聽Koszt biletu na nocny bus z Rangun do Kalaw to 11 $ (ok. 44 z艂), a czas przejazdu jakie艣 11 godzin. Niestety bus by艂 typu standard nie vip wi臋c mieli艣my miejsca siedz膮ce, zamiast le偶膮ce lub p贸艂 le偶膮ce馃槙. Na dworzec autobusowy dotarli艣my z naszego hostelu autobusem nr 36 z przystanku Sule (niedaleko Pagody Sule). Koszt biletu to 200 kiat (ok. 50 gr) i niestety przez mega korki jechali艣my prawie 2 godziny. Dobrze, 偶e wyruszali艣my du偶o wcze艣niej wi臋c czas sp臋dzony w autobusie mogli艣my na spokojnie po艣wi臋ci膰 obserwowaniu lokals贸w, bo byli艣my jedynymi turystami. Przejazd grabem na tej trasie kosztuje ok. 30 z艂. Dworzec autobusowy w Rangun to jaki艣 koszmar (bosze, gdzie te pick up’y wietnamskie 馃お). Hektary ziemi z setkami agencji i firm przewozowych. Serio, ogrom tego przera偶a 馃槺. Mn贸stwo alejek, gdzie stoj膮 autobusy w艣r贸d kt贸rych trzeba znale藕膰 sw贸j po logo firmy 馃檲. Lepiej zarezerwowa膰 sobie wi臋cej czasu na poszukiwania aby nie pa艣膰 na zawa艂.聽Na szcz臋艣cie ludzie s膮 bardzo pomocni i trafili艣my w do艣膰 kr贸tkim czasie do swojej agencji, gdzie odby艂 si臋 boarding. Pami臋tajcie, 偶e trzeba by膰 czujnym ca艂y czas馃く, bo gdy my odstresowywali艣my si臋 piwkiem, nasze plecaki zapakowali do innego autobusu 馃檲馃檲. Na szcz臋艣cie Kasia mia艂a jakie艣 przeczucie (w tych tematach to istna czarownica 馃槉 ) i na czas ogarn臋li艣my temat wi臋c plecaki zosta艂y z nami馃榿.

Po przyje藕dzie do Kalaw udali艣my si臋 na 艣niadanie do miejsca polecanego w necie, a mianowicie do Sprouting Seeds Cafe&Bakery. Zjedli艣my tam guacamole i kanapk臋 z grillowanymi warzywami i mozzarel膮. Wszystko by艂o pyszne, a co lepsze, ta knajpka to jedna z inicjatyw fundacji Whispering Seed, kt贸ra wspiera lokaln膮 m艂odzie偶 poprzez zapewnienie lepszej edukacji w tworzonych przez siebie centrach nauki, a my bardzo lubimy takie akcje. Nast臋pnie wr贸cili艣my do hotelu aby odpocz膮膰 przed trekkingiem i ponownie wyszli艣my z hotelu dopiero na obiad. Tym razem poszli艣my do r贸wnie偶 polecanej knajpki nepalskiej Everest Nepali Food Center ale jako艣 jedzenie tam nas nie powali艂o馃槙. P贸ki co jedzenie w Birmie 艣rednio nam wchodzi艂o ale鈥waga spojler, na szcz臋艣cie p贸藕niej b臋dziemy mieli o wiele wi臋cej szcz臋艣cia, co zawdzi臋czamy mega sympatycznej parze z Instagrama 馃槉. Zreszt膮 nie tylko to im zawdzi臋czamy, o czym dalej.

W ko艅cu nadszed艂 czas aby ruszy膰 na trekking nad jezioro Inle. Samo Kalaw jako艣 nas nie powali艂o wi臋c z ochot膮 je opu艣cili艣my. Ponownie z rekomendacji (wcze艣niej polecili nam wysepk臋 An Binh w delcie Mekongu i by艂 to strza艂 w dziesi膮tk臋) Ani i Radka z @orientujemysie wybrali艣my super agencj臋 Ko Min Kalaw Trekking Guide, kt贸ra wszystko wspaniale nam zorganizowa艂a. Wprost nie mogli艣my sobie wymarzy膰 tego lepiej. Og贸lnie z wyborem agencji organizuj膮cych trekking mo偶e by膰 lekki problem bo w samym Kalaw jest ich ok. 20 i ka偶da ma swoj膮 tras臋. Wyb贸r wi臋c jest du偶y ale lepiej zdecydowa膰 si臋 na agencj臋 z polecenia bo nas艂uchali艣my si臋 r贸偶nych, mniej lub bardziej ma艂o fajnych, opowie艣ci. Niekt贸re agencje maj膮 grupy nawet 10 osobowe, nasza z za艂o偶enia mia艂a max. 4-6 os贸b. My byli艣my tam jeszcze przed sezonem i szli艣my tylko we dwoje i przewodnik. Za 2 osoby zap艂acili艣my 261 000 kiat (ok. 670 z艂), oczywi艣cie im jest wi臋cej os贸b tym jest taniej.

Olbrzymim plusem naszego trekkingu by艂o to, 偶e mieli艣my mega zajefajnego przewodnika, 20 letniego Nepalczyka o imieniu Kamel (co po nepalsku nie oznacza wielb艂膮d, a鈥. kwiat lotosu). M贸wi艂 bardzo dobrze po angielsku, kt贸rego nauczy艂 si臋 od turyst贸w, co zrobi艂o na nas mega wra偶enie. Dzi臋ki niemu Mjanma to kraj, o kt贸rym wiemy najwi臋cej spo艣r贸d wszystkich odwiedzonych miejsc podczas naszej p贸艂rocznej podr贸偶y po Azji po艂udniowo-wchodniej. Ile偶 to temat贸w poruszyli艣my w drodze oraz podczas wieczornych rozm贸w 馃檲. O historii Mjanmy, zwyczajach tam panuj膮cych, buddyzmie, polityce, szkolnictwie, s艂u偶bie zdrowia, wi臋ziennictwie 馃檲, o podej艣ciu mieszka艅c贸w Mjanmy i rz膮du do homoseksualizmu, o ma艂偶e艅stwie oraz ceremonii za艣lubin i wiele innych temat贸w. Medytowali艣my, palili艣my lokalne cygara (ka偶da wioska ma swoje wi臋c trzeba by艂o spr贸bowa膰 ka偶dego hehe) i 偶uli艣my betel馃榿. Kucharz gotowa艂 takie pyszno艣ci, 偶e zamiast schudn膮膰, to raczej przytyli艣my 馃ぃ. 艢miechu by艂o co nie miara, zamiast n贸g bola艂y nas brzuchy od ci膮g艂ych wybuch贸w rado艣ci. Co prawda kucharz nie m贸wi艂 po angielsku ale Kamel t艂umaczy艂 nasze rozmowy. Okaza艂o si臋, 偶e z naszego master szefa to niez艂y podrywacz i w ka偶dej wiosce na trasie mia艂 dziewczyn臋. A sprawia艂 wra偶enie wstydliwego, a tu taki zonk hehe. A偶 si臋 艂ezka w oku kr臋ci na wspomnienie tego cudownego czasu馃槬.

Podczas trekkingu zapewnione s膮 noclegi w domach na wsi i posi艂ki. Warunki w domach s膮 skromne, czasami nawet bardzo skromne, lepiej wi臋c nie oczekiwa膰 luksus贸w. Za to posi艂ki, kt贸re jadali艣my to same pyszno艣ci przygotowane przez kucharza z agencji. Trasa wygl膮da艂a pod wzgl臋dem kilometr贸w nast臋puj膮co: pierwszy dzie艅 ok. 20 km, drugi dzie艅 ok. 20 km. i trzeci dzie艅 ok. 15 km. plus rejs 艂贸dk膮 na drugi brzeg jeziora Inle. Dzie艅 natomiast wygl膮da艂 tak: rano ok. 8 艣niadanie, marsz do lunchu do godziny ok. 12-13 godziny, a nast臋pnie marsz do ok. 17.00, kiedy to jedli艣my kolacj臋 w domu, w kt贸rym spali艣my. A ostatniego dnia po lunchu 艂贸dka zawioz艂a nas do miejscowo艣ci Nyaung Shwe. W mi臋dzy czasie nasze du偶e baga偶e zosta艂y dostarczone do naszego hotelu i to wszystko by艂o w cenie. Za wyj膮tkiem op艂aty za wst臋p nad jezioro Inle, kt贸ra wynios艂a 15 000 kiat (ok. 38 z艂) i wa偶na jest przez 5 dni. Op艂at臋 zbiera poborca na skuterze, kt贸ry jak tylko dosta艂 cynk od naszego kucharza, 偶e si臋 zbli偶amy to wyjecha艂 nam na spotkanie. Nasz poborca wygl膮da艂 dziwacznie, mia艂 w艂osy wymalowane jak膮艣 mazi膮 na bia艂o. Szczerze m贸wi膮c, gdyby艣my szli sami to nie wiemy czy daliby艣my 艂atwo si臋 przekona膰 do oddania mu kasy, na szcz臋艣cie dostali艣my eleganckie bilety. Nasz przewodnik m贸wi艂, 偶e tylko niewielka cz臋艣膰 z tej op艂aty trafia w celu poprawy infrastruktury i do lokalnych mieszka艅c贸w, reszta zasila bud偶et pa艅stwa.

Sama droga nie jest zbyt wymagaj膮ca, od Kamela wiemy, 偶e pokonuj膮 j膮 nawet rodziny z dzie膰mi (ok.5 lat). Na pewno du偶o zale偶y od pory roku, w kt贸rej udamy si臋 na trekking. My szli艣my pod koniec pory deszczowej i od drugiego dnia sporo brodzili艣my w b艂ocie. Cz臋艣膰 trasy prowadzi艂a po p艂askim terenie m.in. przez pola ry偶owe, pola kukurydzy i wsie, a cz臋艣膰 pod g贸rk臋 i nast臋pnie z g贸rki.

Przez pierwsze 1,5 dnia by艂o super. Pogoda dopisywa艂a i sz艂o si臋 bardzo dobrze. Ani chwili nudy bo albo cudne widoczki albo wizyty w domach we wsi na herbatk臋 i cygaro 馃榿. Niestety po lunchu drugiego dnia z艂apa艂a nas kr贸tka acz intensywna ulewa. Akurat jak wdrapywali艣my si臋 pod g贸r臋馃槉. Od tego momentu sz艂o si臋 nieco gorzej bo kamienie by艂y bardzo 艣liskie, co utrudnia艂o wchodzenie pod g贸rk臋 i w d贸艂. Na szcz臋艣cie agencja wyposa偶y艂a nas w kijki wi臋c 偶adne z nas gleby nie zaliczy艂o馃お. B艂ota by艂o sporo i przykleja艂o si臋 do but贸w, 偶e czasami but wa偶y艂 kilka kilogram贸w 馃檲. Oczywi艣cie zdarza艂o si臋 te偶 przymusowe przej艣cie przez strumyk wi臋c po chwili buty by艂y totalnie mokre. Ale jak si臋 przyzwyczaili艣my do warunk贸w to by艂o ok馃槉. Super by艂o te偶 to, 偶e po ka偶dym etapie trekkingu czeka艂 na nas roze艣miany kucharz i pyszny posi艂ek. Docenili艣my to bardzo kiedy zm臋czeni i umorusani docierali艣my do celu danego dnia, a tam na st贸艂 wje偶d偶a艂y takie pyszno艣ci, 偶e do dzi艣 nam si臋 to 艣ni po nocach.

W czasie 3dniowego trekkingu z Kalaw nad Inle Lake zrobili艣my mn贸stwo zdj臋膰 馃檲. Widoki by艂y tak pi臋kne, 偶e co chwil臋 musieli艣my si臋 zatrzymywa膰 aby podziwia膰 i cykn膮膰 fotk臋 馃槉. Najwspanialsi jednak byli spotykani po drodze ludzie. W czasie w臋dr贸wki mijali艣my wsie, w kt贸rych mieszkaj膮 r贸偶ne grupy etniczne. Mo偶na rozpozna膰 je po ubiorze ale aktualnie g艂贸wnie starsze pokolenie zachowuje tradycje stroju. W Mjanmie popularne s膮 cygara i w ka偶dej wiosce cz臋stowali nas „swoim” cygarem, kt贸re r贸偶ni艂o si臋 smakiem i moc膮. Kobiety tam raczej nie pal膮 wi臋c zawsze by艂o sporo 艣miechu, gdy widzieli Kasi臋 z cygarem馃榿. W czasie trekkingu przez wiosk臋, znajomi naszego przewodnika zapraszali nas do swojej chaty, w艂a艣nie na herbatk臋 oraz cygaro. W trakcie tych wizyt dowiedzieli艣my si臋 du偶o o 偶yciu gospodarzy. Ludzie s膮 tam bardzo otwarci i cieszyli si臋, gdy zadawali艣my im pytania. Zapraszali te偶 aby艣my swobodnie robili zdj臋cia ich domostwa cho膰 nas akurat kr臋puje takie w艣ciubianie nosa. Oczywi艣cie pytali te偶 o nas, czy jeste艣my ma艂偶e艅stwem, czy mamy dzieci i ile mamy lat i takie tam small talk.

W jednym z domu zobaczyli艣my mn贸stwo cygar i my艣leli艣my, 偶e to na sprzeda偶. Poprosili艣my Kamela aby zapyta艂 czy Pani sprzeda nam kilka. W ten spos贸b chcieli艣my si臋 odwdzi臋czy膰 za go艣cin臋. Okaza艂o si臋, 偶e te cygara s膮 na ofiar臋 lub na pocz臋stunek dla go艣ci i Pani da艂a nam kilka. Jak chcieli艣my zap艂aci膰, to Kamel powiedzia艂,  偶e nie mo偶emy tego zrobi膰 bo gospodyni si臋 na nas obrazi. Wysz艂o g艂upio bo my艣leli艣my, 偶e wspomo偶emy gospodarza kupuj膮c cygara, a dostali艣my je za darmo. Na szcz臋艣cie mieli艣my w plecaku batony i zostawili艣my je dla dzieci. Cho膰 tyle mogli艣my zrobi膰 bo czuli艣my si臋 bardzo 藕le z tym. W temacie s艂odyczy, to poruszyli艣my to zagadnienie z Kamelem. Oczywi艣cie potwierdzi艂 to, co ju偶 wiedzieli艣my, a mianowicie, 偶e nie jest to dobre aby dawa膰 je dzieciom spotkanym na szlaku. Takie nierozwa偶ne zachowania turyst贸w doprowadzi艂y do tego, 偶e dzieci 偶ebrz膮 potem o nie na trasie. Lepszym rozwi膮zaniem, kt贸re stosowali przewodnicy z naszej agencji, jest to, 偶eby da膰 co艣 s艂odkiego rodzicom, kt贸rzy potem dziel膮 to pomi臋dzy dzieci ze wsi. Dzi臋ki temu dzieci nie spo偶ywaj膮 zbyt du偶ej ilo艣ci cukru (co wiadomo ma z艂y wp艂yw na zdrowie, a w takich miejscach dost臋p do lekarza jest bardzo ograniczony), a my podczas naszego trekkingu ani razu nie spotkali艣my si臋 z widokiem dzieci prosz膮cych o s艂odycze. Na pocz膮tku trasy zostali艣my o tym poinformowani i w pierwszym napotkanym sklepiku zrobili艣my zapasy, kt贸re potem przekazywali艣my spotkanym po drodze rodzicom.

Na trasie spotkali艣my si臋 z fajnym zwyczajem, a mianowicie je艣li jedna osoba mija drug膮 na drodze to tradycyjnym powitaniem jest pytanie „gdzie idziesz?”. To w艂a艣nie spotkania z lud藕mi i rozmowy z Kamelem uwa偶amy za najpi臋kniejsze w trakcie trekkingu (a musimy zaznaczy膰, 偶e nie jeste艣my zwolennikami zorganizowanych trip贸w). Oczywi艣cie mo偶na tras臋 te偶 przej艣膰 samemu, bez przewodnika ale by艂by to najwi臋kszy b艂膮d jaki mo偶na pope艂ni膰, oczywi艣cie naszym zdaniem. Po drodze mijali艣my te偶 klasztor, gdzie m艂odzi mnisi przygotowywali rakiety na konkurs. Raz w roku w pobli偶u jeziora Inle organizowany jest konkurs puszczania rakiet. I to nie byle jaki. Wyrzutnia rakiet stoi na jednym wzg贸rzu a cel, czyli sporej 艣rednicy obr臋cz, stoi na drugim. Nagrody za trafienie w cel s膮 bardzo du偶e. 呕a艂ujemy, 偶e omin臋艂a nas ta impreza.

W drodze z Kalaw nad Inle Lake spotykali艣my na swojej drodze mn贸stwo zwierz膮t. Ze wzgl臋du na to, 偶e rolnictwo jest tam do艣膰 zacofane, rolnicy w g艂贸wnej mierze, poza si艂膮 w艂asnych mi臋艣ni, wykorzystuj膮 zwierz臋ta do pracy w polu. Jest to zazwyczaj byd艂o tj. bawo艂y, krowy oraz charakterystyczne byki z garbem. Raz w pop艂ochu ucieka艂 przed nami w膮偶, a w艣r贸d krzak贸w wypatrzyli艣my kameleona. W jednym z gospodarstw we wsi „poznali艣my” 艣wink臋, kt贸ra zachowywa艂a si臋 troch臋 jak pies. 艁asi艂a si臋 i stawa艂a na tylnych 艂apach aby j膮 g艂aska膰 馃檲.

Niestety nadszed艂 czas aby si臋 po偶egna膰. Jak wspomnieli艣my, w cenie trekkingu by艂 te偶 transport 艂贸dk膮 do miejscowo艣ci Nyaung Shwe, a w艂a艣ciwie do samego hotelu. Jakie by艂o nasze zdziwienie, gdy okaza艂o si臋, 偶e w drodze do hotelu b臋dzie towarzyszy艂 nam Kamel. Absolutnie tego nie oczekiwali艣my i stwierdzili艣my, 偶e przecie偶 sami sobie poradzimy ale z drugiej strony by艂o nam bardzo mi艂o, 偶e jeszcze chwile sp臋dzimy razem. Przed wej艣ciem na 艂贸dk臋 by艂o jeszcze po偶egnanie z naszym kucharzem i obowi膮zkowa sesja zdj臋ciowa. Teraz nie pozosta艂o nam nic innego jak ze smutkiem ruszy膰 do hotelu. Po drodze mieli艣my jeszcze okazj臋 zobaczy膰 wioski na wodzie i plantacje warzywne na jeziorze Inle.

Kiedy zeszli艣my z 艂贸dki, w planie by艂 transport do hotelu, my jednak g艂o艣no zaoponowali艣my i ruszyli艣my z przys艂owiowego buta. W ko艅cu przebyty trekking zobowi膮zuje 馃槉. I to jeszcze nie koniec naszych przyg贸d, okaza艂o si臋 bowiem, 偶e adres naszego hotelu podany na bookingu zaprowadzi艂 nas na… posterunek policji i nikt w okolicy nie kojarzy艂 nazwy hotelu. Rozpocz臋li艣my poszukiwania, w kt贸rych bardzo pom贸g艂 na Kamel i w ko艅cu nam si臋 uda艂o. Kiedy dotarli艣my do hotelu, Kamel upewni艂 si臋, 偶e wszystko jest ok. i 偶e nasze baga偶e dotar艂y. Teraz tylko przysz艂o si臋 po偶egna膰. By艂o 艂zawo, by艂y przytulanki i obietnice utrzymywania kontaktu (i tak jest do dzi艣 poprzez kontakt na fb). Udali艣my si臋 do pokoju, gdzie poza zm臋czeniem dopada nas smutek. Nie s膮dzili艣my, 偶e tak bardzo b臋dzie nam brakowa膰 towarzystwa naszego przewodnika.

Na trekkingu byli艣my od 3 do 5 pa藕dziernika 2019 roku.