Europa,  Wielka Brytania

Londyn na weekend

London calling, a właściwie trzymając się klimatu Joey’a z naszego ulubionego serialu Przyjaciele, powinniśmy krzyknąć London Baby!!

Biorąc pod uwagę, że z Warszawy wizzair lata tu 3 razy dziennie, zadajemy sobie pytanie dlaczego tak późno tu zawitaliśmy. Cóż, na pewno zniechęciło nas trochę serwowane tu jedzenie…ale w końcu nie samym żarełkiem człowiek żyje i oto przybyliśmy. Bilety można tanio upolować (my zapłaciliśmy łącznie 200 zł. za bilety dla dwóch osób w obie strony) więc nic tylko pakować mały plecaczek (aby było taniej bo wiadomo że w wizzair w cenie biletu jest tylko kosmetyczka). My na pewno tu wrócimy bo dwa dni to zdecydowanie za mało czasu aby poznać to miasto. W związku z tym, że pierwszy lot jest kilka minut po 6 rano, a powrotny po godzinie 20, to właśnie na te loty kupiliśmy bilety i dzięki temu kosztem jednego noclegu spędziliśmy w Londynie dwa pełne dni. Sam nocleg mieliśmy w dzielnicy Bethnal Green i był słaby więc przemilczymy tę kwestię. Niestety Londyn to nie jest tanie miasto.

Miasto przywitało nas typową Londyńską pogodą czyli chmurami, na szczęście bez deszczu. Zanim jednak dojechaliśmy do centrum wyszło słonko i tak było przez cały dzień😁. Oj ależ z nas szczęściarze.  Z lotniska do miejsca, gdzie zaczęliśmy zwiedzanie czyli do Victoria Station  dojechaliśmy w ok. godzinę. Bilety kupiliśmy on line na easybus.com. Ponoć jak się kupi z dużym wyprzedzeniem, to bilet można upolować za jakieś 2-3£. My niestety zapłaciliśmy więcej tj. po prawie 7£ (ok. 35 zł) z lotniska i po 4,5£ (ok. 23 zł) na lotnisko.

Jeśli planujecie poruszać się komunikacją miejską to najlepiej kupić kartę Oyster, z którą ceny pojedynczych przejazdów są niższe. Kartę można nabyć praktycznie przy każdej stacji metra i w kioskach. Koszt 5£ (ok. 25 zł) to kaucja, którą można odzyskać przed wyjazdem w specjalnym automacie do zwrotu kart lub w punkcie obsługi turystów. Taką kartę należy doładować kwotą wg uznania (my doładowaliśmy ją po 10£). Jak zostaną na karcie jakieś środki, to też podlegają zwrotowi. Najwcześniej można jednak dokonać zwrotu po upływie 48h. od momentu zakupu np. w punktach obsługi pasażera przy metrze. Jeśli nie minęło tyle czasu, to można wystąpić o zwrot środków przez internet. Karta nie traci ważność więc my ją sobie zostawiliśmy na kolejny raz. Więcej info na temat tego jak poruszać się po Londynie znajdziecie na www.tfl.gov.uk

Trasa zwiedzania w pierwszy dzień wyglądała jak poniżej. Łącznie przeszliśmy ok. 16 km.

A więc po kolei. Zaczęliśmy od wizyty w Buckingham Palace czyli w siedzibie brytyjskich monarchów. Niestety Ela była zajęta i tym razem nie wyszła do tłumu ale rozumiemy, w końcu bidulka ma ostatnio wiele na głowie. A to brexit, a to megxit. Nie wiadomo co bardziej przyprawiło ją o ból głowy :-).  Budynek ten to największy na świecie Pałac Królewski. Został zbudowany w 1703 roku jako rezydencja miejska dla księcia Buckingham, Johna Sheffielda. W pałacu jest ponad sześćset komnat, do tego ok. siedemdziesiąt łazienek i dwieście sypialni. Przed siedzibą znajduje się pomnik poprzedniczki królowej Elżbiety tj. królowej Wiktorii. W trakcie tego pobytu nie mieliśmy w planie zwiedzania wnętrza, zresztą można to zrobić tylko w sierpniu i wrześniu, kiedy to królowa się urlopuje. Pałac po raz pierwszy został udostępniony w roku 1992r. i miało to miejsce po pożarze, a opłaty za zwiedzanie obiektu miały zostać przeznaczone na odbudowę.

Następnie skierowaliśmy się w stronę Opactwa Westminsterskiego. To tu odbywają się koronacje królów Anglii. Opactwo jest też miejscem pochówku królów i zasłużonych osób, m.in. jest tam grób Izaaka Newtona czy Stephena Hawkinga. Podobno pierwsza świątynia powstała w tym miejscu już w 616 roku.

Kolejny był Pałac Westminsterski czyli siedziba brytyjskiego parlamentu tj. Izby Gmin i Izby Lordów. Został zbudowany jako siedziba królewska, a budowę rozpoczęto w 1016 roku. Niestety podczas naszego pobytu budynek był remoncie, podobnie jak stojący obok Big Ben. No nic, next time.

Następnie rzuciliśmy okiem na słynne London Eye czyli koło obserwacyjne, z którego rozpościera się ponoć ładny widok na Londyn, ale my tego tym razem nie sprawdziliśmy. Koło ma wysokość 135 m, a pełny obrót trwa ok. 30 min. Ceny biletu zależą od kategorii, dla dorosłego to koszt ok.130 zł.

Przyszedł w końcu czas na dwa słynne place. Najpierw poszliśmy na Trafalgar Square. Szliśmy ulicą Whitehall, wzdłuż której umiejscowione są budynki rządowe, niestety nie wpuszczono nas na Downing Street. Wzdłuż ulicy znajdziecie też wiele pomników upamiętniających bohaterów wojennych, jest między innymi pomnik upamiętniający udział kobiet w II wojnie światowej.

Trafalgar Square to plac upamiętniający zwycięstwo brytyjskiej marynarki pod Trafalgarem, a jego centralnym punktem jest kolumna Nelsona. Przy placu znajduje się też Galeria Narodowa, w której znajdują się między innymi obrazy Van Gogha. Galerię można zwiedzać za darmo. Na placu stoją też na cokołach pomniki króla Jerzego IV, gen. Havelocka i gen. Napiera. Na czwartym cokole również miał stanąć pomnik ale zabrakło na niego pieniędzy. Obecnie na tym cokole co roku stawiane jest nowe dzieło. W czasie naszego pobytu stała tam kopia rzeźby ze starożytnego miasta zniszczonego przez ISIS.

A następnie udaliśmy się na Piccadilly Circus. To plac i skrzyżowanie tętniące życiem, położone w samym centrum teatralnego rewiru, znane jest z ogromnych reklam umieszczonych na jednym z budynków. Można tam spotkać grajków i innych ulicznych artystów.

Z Piccadilly Circus przeszliśmy do China Town. Nie ukrywamy, że staramy się zawsze zajrzeć do chińskiej dzielnicy, jeśli takowa jest w danym mieście. Oczywiście, można tam dobrze oraz tanio zjeść, i to chyba wspólna cecha tych miejsc, niezależnie od kraju. To tętniąca życiem dzielnica, choć jest stosunkowo niewielka. Uroku dodają jej cudownie kolorowe dekoracje zawierając chińskie symbole tj. smoki.

Nie mogliśmy nie zajść do katedry św. Pawła. To jeden z najbardziej znanych kościołów anglikańskich w Wielkiej Brytanii. Cechują ją wielkość i rozmach, swoimi rozmiarami ustępuje jednak Watykańskiej Bazylice św. Piotra. Ma wysokość ok. 158 m., i zwieńczona jest charakterystyczną kopułą.

Na drugi brzeg Tamizy przeszliśmy Millennium Bridge. To wiszący most przeznaczony tylko dla pieszych, niestety dość zatłoczony. Momentami mieliśmy problem aby przejść bo część osób (pewnie mieszkańcy) poruszali się lewą stroną, a część tłumu szła prawą stroną (zapewne turyści). Niezdecydowani zaś poruszali się środkiem. Łączna długość kładki wynosi 325m. Oczywiście, jak nazwa wskazuje, został otwarty w roku 2000.

Po przejściu na drugą stronę doszliśmy do Shakespeare’s Globe. To rekonstrukcja teatru Globe, dla którego William Shakespeare pisał sztuki. Pierwotnie teatr został zbudowany w 1599r, jednak uległ zniszczeniu wskutek pożaru, a następnie po kilku latach został rozebrany. Nowy teatr został otwarty dopiero w 1997r.

W  końcu przyszedł czas na wyżerkę. w tym celu wybraliśmy się do Borough Marker, gdzie spałaszowaliśmy fish and chips. Oczywiście będąc w miejscu musieliśmy spróbować tego flagowego specjału, niestety nie powalił nas, za to cena już tak :-). Sam market to mega tłoczne miejsce ale każdy znajdzie tam coś dla siebie do zjedzenia. Jest to jeden z największych i najstarszych targów żywności w Londynie. Niestety miejsce to ma też smutną historię. W roku 2017 miał tam miejsce zamach terrorystyczny. Samochód staranował ludzi na London Bridge, a następnie ludzie zostali zaatakowani przez napastników z nożami w okolicy marketu. Z rąk zamachowców zginęło 8 osób, a prawie 50 zostało rannych.

Spacerując dalej doszliśmy do London Bridge. Obecna konstrukcja została wzniesiona w 1973r., i zastąpiła XIX wieczny kamienny most łukowy. Całkowita długość mostu wynosi 269 m. Most jest oczywiście oblegany przez turystów bo to bardzo popularne miejsce. Pojawia się też często w filmach i programach o Londynie. Z mostu jest świetny widok na Tower Bridge i stojący niedaleko okręt HMS Belfast, krążownik z czasów II wojny światowej.

Następnie doszliśmy do Tower of London czyli twierdzy, która kiedyś była siedzibą królów Anglii. W późniejszych czasach była więzieniem, a przez pewien czas mieściło się tam nawet zoo. Obecnie w twierdzy przechowywane są insygnia królewskie. Obok twierdzy stoi Tower Brigde czyli najsłynniejszy most w Londynie. Jest to most zwodzony z charakterystycznymi wieżami połączonymi u góry pieszą kładką. Środkowa część mostu jest podnoszona, kiedyś napędzał ją silnik parowy, obecnie stosowane jest nowocześniejsze rozwiązanie.

Oczywiście wyjazdu nie moglibyśmy uznać za udany, gdybyśmy na koniec dnia nie wylądowali w typowo brytyjskim pubie. My wybraliśmy The Magpie ale pewnie w większości pubów klimat jest podobny 🙂 Jest to absolutnie unikalne doświadczenie i polecamy każdemu.

Czuliśmy że przyjdzie nam zapłacić za słoneczko i piękną pogodę dnia poprzedniego. Kolejny dzień przywitał nas silnym wiatrem i mżawką. Nie zrażeni tym faktem udaliśmy się na Cheshire street, Brick lane i Shoreditch.  To miejsca, które oferują niezliczoną ilość większych i mniejszych murali, graffiti oraz przemysłową zabudowę czyli to, co lubimy najbardziej.

Następnie udaliśmy się do Camden Town. Tam również było sporo murali, oryginalnie ozdobionych budynków i dziwnie ubranych ludzi 🙈. Jest tam też sporo knajpek, w tym z możliwością posiedzenia na zewnątrz ale nas pogoda skutecznie odstraszyła więc spróbujemy przy następnej wizycie.

Pogoda zaczęła się psuć ale postanowiliśmy udać się jeszcze do Notting Hill. Niestety po wyjściu z autobusu zaczęło tak bardzo padać i wiać (śmietniki latały po ulicach), że zmieniliśmy plany i pojechaliśmy do Muzeum Historii Naturalnej.

Nawet jeśli nie interesuje Was ta tematyka, to warto się tam udać bo to jeden z piękniejszych budynków jakie kiedykolwiek widzieliśmy, a wstęp jest za darmoszkę.

W muzeum znajduje się ponad 70 mln. eksponatów ale tylko część jest udostępniona. Samo obejrzenie na spokojnie wystawy zajmie ładnych kilka godzin. W holu głównym wisi szkielet płetwala błękitnego, który robi wrażenie już od samego wejścia. Do 2017r. stał tam szkielet dinozaura, co pewnie wielu z Was widziało, choćby na zdjęciach w internecie bo był to bardzo popularny motyw. W muzeum znajduje się m.in. ciekawa sekcja poświęcona dinozaurom, ssakom i rybom.