• 6 miesięcy w Azji,  Wietnam

    Sapa, wietnamskie Zakopane

    Do Sapa przyjechaliśmy z Laosu (a dokładnie z Nong Khiaw), z przesiadką w Luang Prabang i Hanoi. Niestety wietnamska e-visa pozwala przekroczyć granicę tylko na kilku przejściach lądowych dlatego musieliśmy jechać dookoła. Nie obyło się bez emocji. Pomyliły nam się daty i mieliśmy wizę ważną dzień później więc liczyliśmy na to, że autobus będzie jechał tak długo żebyśmy na granicy byli dopiero po godzinie 24.00 bo inaczej by nas nie wpuścili 🤣🤣. Drogi w Laosie są dziurawe więc na szczęście się udało 😁. Na granicy byliśmy dopiero przed 6 rano, a i tak musieliśmy czekać na jej otwarcie do godziny 7.00. Bilet z Luang Prabang do Hanoi to koszt 300 000…

  • 6 miesięcy w Azji,  Laos

    Kraina 4000 wysp w Laosie

    Wyspa Don Det w krainie 4 000 wysp była naszym pierwszym przystankiem w  Laosie. Co prawda ze względów logistycznych spędziliśmy noc w Savannakhet ale tego nie liczymy 😊. Do Laosu przyjechaliśmy z Hue (o naszym pobycie w tym mieście możesz przeczytać tutaj). Niestety nie było bezpośredniego transportu do Pakse i musieliśmy jechać przez Savannakhet. Koszt biletu to ok.50zł. za osobę. Z Hue mieliśmy wyjechać ok. o godz. 8.00. i kiedy weszliśmy do naszego autobusu, to w miejscu, gdzie teoretycznie powinno być miejsce na nasze nogi, leżały piętrzące się paczki. Musieliśmy przenieść je w inne miejsce bo inaczej jechalibyśmy z nogami pod brodą. Niestety wszystkie miejsca wyglądały tak samo. Okazało się, że…

  • 6 miesięcy w Azji,  Wietnam

    Da Lat, kraina wina, kawy i wodospadów

    Do Da Lat przyjechaliśmy autobusem z Mui Ne (o naszym pobycie w tym miejscu możesz przeczytać tutaj) i byliśmy pełni obaw. W Mui Ne nie spodobało nam się i dlatego spędziliśmy tam tylko jeden dzień, choć w trakcie podróży podjęliśmy decyzję, że w każdym miejscu zatrzymamy się na kilka dni aby nie pędzić i poczuć klimat. Akurat w Mui Ne nie chcieliśmy niczego „poczuwać” więc po obejrzeniu tego, co chcieliśmy (wioska rybacka, fairy stream oraz wydmy czerwone i białe) ruszyliśmy w drogę. Może gdybyśmy surfowali, to złapalibyśmy falę 🤣, a tak kiszka. Następny przystanek to Da Lat. Tu zostaliśmy na kilka dni bo w planie było sporo rzeczy do zobaczenia,…