Europa,  Słowenia

Słoweńskie trójmiasto czyli Piran, Isola i Koper

Dotarliśmy na wybrzeże Słowenii i choć jest go tylko ok. 44 km, to jest co robić. Postanowiliśmy zwiedzić trzy miasteczka tj. Piran, Isolę oraz Koper i przeznaczyliśmy na to dwa dni. Chcieliśmy niespiesznie pokręcić się po okolicy, zjeść pyszne owoce morza i popić lokalnym winkiem. No i przede wszystkim zebrać siły na zbliżające się trekkingi po górach.

Zaczęliśmy od miasteczka Piran i tak nam się tam spodobało, że spędziliśmy w nim praktycznie cały dzień. Ale zanim do niego dotarliśmy, to zaraz po przyjeździe rozbiliśmy namiot na campingu Fiesa. Niestety nie możemy go polecić bo jest tam mega drogo, a na dodatek dla namiotów mało fajne miejsce wyznaczone tylko na wąskim pasie zieleni koło drogi. I to wszystko za obłędne 40 € za dobę (2 osoby, auto i taxa klimatyczna) i to jeszcze przed sezonem. To najdroższy nocleg na campingu w naszym życiu, a zdarzyło nam się spać m.in. we Włoskich Dolomitach i w Austrii. Cena zawierała również słabe wifi i prysznice rodem z PRL. Uciekliśmy tam po jednej nocy, choć planowaliśmy zostać dłużej. Ogólnie w Słowenii sieć campingów jest spora ale naszym zdaniem nad morzem jest z tym gorzej, bo zdecydowanie drożej, warunki są gorsze, a w necie jest dużo słabych opinii na ich temat. Jedynym  plusem naszego campingu była lokalizacja tj. położony jest blisko miasteczka więc mogliśmy przespacerować się tam, idąc widokową ścieżką wzdłuż morza. Miało to swój kolejny plus, po pierwsze nie musieliśmy szukać parkingu (a z tym byłby problem), a po drugie oboje mogliśmy delektować się winem i piwem.

Jeśli planujecie nocować głównie na campingach, to może Was zainteresować karta upoważaniającą do zniżek poza sezonem Camping Cart ACSI. My dowiedzieliśmy się o niej już po fakcie więc tym razem nie skorzystaliśmy ale pewnie następnym razem przetestujemy, gdyż karta honorowana jest nie tylko w Słowenii ale i m.in. we Włoszech, Francji, Chorwacji, Hiszpanii , Grecji, Niemczech ale też i w Polsce.

Historia Piranu sięga czasów antycznych, jego nazwa pochodzi od greckiego słowa pyr czyli ogień, ponieważ na końcu półwyspu zapalano kiedyś ogień, który wskazywał statkom drogę do portu Koper. Okres świetności miasto przeżywało w czasach Republiki Weneckiej, to  wtedy powstało większość dzisiejszej zabudowy i potężne mury obronne. Co zobaczyć w Piranie? Najlepiej po prostu pokręcić się po uliczkach bo to urocze miasteczko. Najlepszy widok na miasto jest z murów miejskich oraz baszty i tam właśnie skierowaliśmy swoje pierwsze kroki. Koszt wejścia za osobę to tylko 2€, a w cenie otrzymuje się niesamowitą panoramę Piranu.  Drugi punkt widokowy jest na wieży kościoła św. Jerzego, który góruje nad miastem. Jednak widok z murów jest o wiele lepszy. Warto również zajrzeć na Tartinjew Trg, to plac otoczony pięknymi i kolorowymi kamienicami. Do XIX wieku był to basen portowy, który zasypano, by utworzyć reprezentacyjny plac. Nosi on nazwę sławnego wiolonczelisty Giuseppe Tartiniego, urodzonego właśnie w Piranie. Można, a nawet powinno się, przespacerować promenadą bo to fajne miejsce na spacer, jak i odpoczynek, gdyż wzdłuż promenady znajdują się miejsca aby rozsiąść się wygodnie i pokontemplować.

Na obiad i/lub lunch (w naszym przypadku były to oba te posiłki) proponujemy smażalnie owoców morza Fritolin pri Cantini. Przepyszne żarełko zamawia się w okienku, płaci gotówką i otrzymuje numer zamówienia napisany na muszli.  Gdy zamówienie będzie gotowe, dzwonek to oznajmi, a w okienku na sznurku pojawi się numer naszego zamówienia zawieszony w formie drewnianej rybki. Ceny zaczynają się od 6€ (rybki) do ok 12€ (owoce morza). Do tego pyszne piwko lub spritz aperol.

Kolejny dzień zaczęliśmy od wizyty w miasteczku Isola. Zaparkowaliśmy na jednym z bezpłatnych (do 12h) parkingów. Trzeba tylko zostawić kartkę z informacją, o której się przyjechało. Isola to kolejne miasteczko z bogatą historią, sięgającą czasów antycznych. W czasach Republiki Weneckiej Isola była ważnym punktem handlu winem i rybami. Obecnie znajduje się tu największy port jachtowy w Słowenii. Miasteczko leżało kiedyś na wyspie i stąd pochodzi jego nazwa, Isola po włosku znaczy wyspa. Dopiero na początku XIX zasypano kanał oddzielający wyspę od stałego lądu. Miasteczko jest malutkie ale bardzo urodziwe. Idealne jeśli lubi się spacerowanie bez spiny po wąskich uliczkach. Nam jego spokojne obejście zajęło niecałe dwie godziny, w tym oczywiście obowiązkowa przerwa na kawę i lokalne wino. Warto też przespacerować się nad morze i zajrzeć do portu.

Koper to trzecie miejsce, które odwiedziliśmy na słoweńskim wybrzeżu Adriatyku. Tu zostawiliśmy auto na płatnym parkingu. Koszt 0,50€ za pierwszą godzinę i 1€ za kolejną. Koper to jedyny port handlowy Słowenii i największe miasto na wybrzeżu. Podobnie jak Isola, Koper leżał kiedyś na wyspie. Wyspa była otoczona solankami, a gdy biznes solny podupadł, solanki zasypano łącząc wyspę z lądem. Jak pozostałe miasta, które odwiedziliśmy, Koper ma bardzo długa historię i tak jak one był częścią Republiki Weneckiej, o czym świadczą potężne mury, bogata architektura i Lew ze skrzydłami, herb republiki, który można znaleźć na budynkach. Centralnym punktem starego miasta jest Titov trg, kiedyś zwany Piazza Roma. Plac otoczony jest zabytkowymi budowlami, znajduje się tam m.in. Pałac Pretorów, w którym dziś mieści się ratusz. Naprzeciwko stoi Wenecka Loggia o wspaniałej architekturze. Obok jest budynek Armerii, czyli dawnego składu broni. Nad placem góruje budynek renesansowa katedra. Poza placem można znaleźć wiele perełek architektury, najlepiej tak jak my, poszlajać się po klimatycznych uliczkach. Czuć, że to portowe miasto, choć też klimatyczne, ruch jest większy ale można znaleźć miejsce na odpoczynek.  Warto przejść się też promenadą wzdłuż morza.

W Koprze postanowiliśmy zjeść obiad, przed wyruszeniem w dalszą drogę Wybraliśmy miejsce podobne do tego z Piranu, czyli smażone owoce morza w Fritolin Fish Food To Go. Było mniej klimatyczne niż te w Piranie, bo zamiast w cichej i wąskiej uliczce, mieści się przy ruchliwej ulicy, ale jedzonko było niczego sobie.

Nad słoweńskim morzem byliśmy od 27 do 28 kwietnia 2022 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.