6 miesi臋cy w Azji,  Mjanma

Wok贸艂 jeziora Inle

Prosto z trzydniowego trekkingu udali艣my si臋 do miasteczka Nyaung Shwe mieszcz膮cego si臋 na jeziorem Inle. Chcieli艣my tam przede wszystkim odpocz膮膰 ale i zobaczy膰, co fajnego oferuje okolica. Pierwsze p贸艂tora dnia sp臋dzili艣my ogl膮daj膮c Netflixa, pij膮c piwo i wy艣ciubiaj膮c nos z norki tylko na posi艂ki. Takie z nas leniuszki, ob偶artuchy i pijuski (kolejno艣膰 dowolna 馃檲). Na nasze szcz臋艣cie podczas naszego pobytu odbywa艂 si臋 festiwal Phaung Daw Oo Pagoda i w zwi膮zku z tym by艂o pe艂no ulicznej sma偶eniny wi臋c nawet daleko nie musieli艣my si臋 rusza膰 aby co艣 zje艣膰 馃ぃ. G艂贸d to dobry pretekst aby si臋 ruszy膰 z wyrka 馃檲. Festiwal trwa 18 dni i jest najwa偶niejszym festiwalem w stanie Shan. Cztery z pi臋ciu wizerunk贸w Buddy zostaj膮 przeniesione z pagody Phaung Daw Oo i umieszczane na barce Royal Karaweik. Sama barka jest holowana przez d艂ugie 艂odzie, obs艂ugiwane przez nawet stu wio艣larzy w kolorowych strojach i zatrzymuje si臋 w 14 wioskach wok贸艂 jeziora Inle, gdzie pokryte z艂otem figurki Buddy pozostaj膮 w g艂贸wnym klasztorze na jedn膮 noc. Festiwalowi towarzyszy艂 targ w mie艣cie, na kt贸ry kilkukrotnie udali艣my si臋 aby podgl膮da膰 偶ycie mieszka艅c贸w. Podziwiali艣my Birmanki w tradycyjnych kolorowych strojach, kt贸re przyby艂y z okolicznych wiosek. Na targu opr贸cz ciuch贸w i r贸偶nych rzeczy potrzebnych w gospodarstwie domowym, mo偶na kupi膰 amulety i r贸偶ne „lecznicze” mikstury. W trakcie festiwalu czynne jest weso艂e miasteczko, gdzie wieczorem odbywaj膮 si臋 koncerty. Byli艣my jednymi z niewielu turyst贸w wi臋c sami te偶 byli艣my „atrakcj膮” 馃檲. Oczywi艣cie z powodu festiwalu wzros艂y ceny, nie wa偶ne, 偶e turyst贸w by艂o tyle co kot nap艂aka艂馃お. Ot g艂owa do biznesu w azjatyckim stylu.

W ko艅cu, gdy nabrali艣my si艂,  postanowili艣my uda膰 si臋 na wycieczk臋 rowerow膮 馃榿. Koszt po偶yczenia roweru za dzie艅 to 2000 kiat (ok. 5 z艂). Oczywi艣cie nie planowali艣my objecha膰 jeziora na raz dooko艂a bo jest zbyt du偶e na nasze mo偶liwo艣ci 馃檲. Zacz臋li艣my od wizyty w winnicy Red Mountain 馃榿. Jak dojechali艣my na miejsce to by艂a co prawda dopiero godzina 10.00 rano ale gdzie艣 na 艣wiecie by艂o ju偶 po po艂udniu wi臋c raczyli艣my si臋 winkiem z widokiem prawie jak w Toskanii 馃槉. Kieliszek wina kosztowa艂 3500 kiat (ok. 9 z艂) i by艂o naprawd臋 niez艂e. Zdecydowanie zda艂o test przeprowadzony przez nasze kubki smakowe 馃い. Do wyboru s膮 wina bia艂e, czerwone i jedno r贸偶owe. W cieniu drzew mo偶na skosztowa膰 win tj. Shiraz, Sauvignon Blanc, Muscat i Chardonnay. Musimy si臋 przyzna膰, 偶e byli艣my mega zdziwieni robi膮c reaserch, 偶e w okolicy jest winnica. Nie zdawali艣my sobie sprawy, 偶e w tym kraju w og贸le mo偶na napi膰 si臋 tego lokalnego trunku.

Jad膮c dalej wst膮pili艣my do zabawnej kawiarni Cafe MOT, kt贸ra sw贸j oryginalny wystr贸j zawdzi臋cza znajduj膮cym si臋 wewn膮trz i na zewn膮trz dziesi膮tkom rower贸w 馃毑. Wypili艣my kawk臋 ku pokrzepieniu, troszk臋 odpocz臋li艣my i ruszyli艣my dalej.

Nie byliby艣my sob膮 gdyby艣my nie zajrzeli do Inle Resort. By艂o tam jakby luksusowo 馃榿. Ku naszemu zdziwieniu, bez problemu zostali艣my wpuszczeni przez ochron臋 do 艣rodka, mo偶e dlatego, 偶e poza nami nie by艂o tam wida膰 innych go艣ci.  Rozsiedli艣my si臋 jak u siebie na pomo艣cie na fotelach z cudownym widokiem na jezioro… i zjedli艣my lunch, kt贸ry jak to cebule przynie艣li艣my ze sob膮 馃檲. W tym resorcie cena w promocji za dob臋 za pok贸j ekonomiczny to 48 鈧, a normalnie 64 鈧. Domki standard w promocji zaczynaj膮 si臋 od kwoty 84 鈧, a te lepsze od 125 鈧. Normalna cena to ok. 228 鈧 za lepszejszy domek z widokiem na jezioro. W innych tego typu resortach w okolicy mo偶na upolowa膰 jeszcze lepsz膮 promocj臋 za domek. Te promki to oczywi艣cie w terminie kiedy my byli艣my, czyli przed sezonem.

Jakby ma艂o nam by艂o obcowania z 鈥瀕uksusem鈥, to nast臋pnie zajrzeli艣my do resortu „domki  a鈥檒a Malediwy”, kt贸ry jest zaraz obok. Tu ceny by艂y jeszcze wy偶sze馃槺. Nie jeste艣my zwolennikami wydawania kupy hajsu na noclegi wi臋c jako艣 specjalnie nie cierpieli艣my na widok tego. Cho膰 jakby艣my dostali mo偶liwo艣膰 zakwaterowania tam w prezencie, to raczej by艣my nie odm贸wili. W ko艅cu co艣 si臋 czasami od 偶ycia nale偶y 馃槉.

Nast臋pnie na naszej trasie by艂 punkt widokowy przy monastyrze Mam Thouk Forest. Dobrze, 偶e widoczek by艂 艂adny bo jak te ostatnie siroty pchali艣my rower pod g贸rk臋 przez kilometr 馃ぃ. Na koniec wycieczki tego dnia zostawili艣my sobie most Maing Thouk. To miejsce, gdzie mo偶na przeprawi膰 si臋 z rowerem na drugi brzeg. Tu mieli艣my szcz臋艣cie i uda艂o si臋 nam zobaczy膰 prawdziwego wio艣larza nog膮, a nie szo艂 dla turyst贸w podczas rejsu. W zwi膮zku z tym, 偶e przez nasze slow travel nie zd膮偶yli艣my tego dnia zobaczy膰 drugiej strony jeziora, po burzliwej dyskusji odno艣nie rejsu po jeziorze, zrezygnowali艣my z niego na rzecz ponownej wycieczki rowerowej. Stwierdzili艣my, 偶e nie zniesiemy takiej ilo艣ci komerchy i cepeliady jaka ma, naszym zdaniem, miejsce podczas takiego rejsu.

Drugiego wi臋c dnia zacz臋li艣my od przeja偶d偶ki po okolicznych wioskach. W jednej otrzymali艣my zaproszenie na posi艂ek ale zmuszeni byli艣my odm贸wi膰. Po pierwsze byli艣my dopiero co po 艣niadaniu, a po drugie poza restauracjami staramy si臋 je艣膰 tylko sma偶one rzeczy. Nie wiadomo co by艣my dostali do jedzenia, a g艂upio by艂oby nie zje艣膰 otrzymanego jedzenia. Po drodze spotkali艣my dru偶yn臋 tradycyjnych wio艣larzy na ich d艂ugiej 艂odzi, kt贸ra przygotowywa艂a si臋 do wy艣cig贸w 艂odzi organizowanych z okazji festiwalu Phaung Daw Oo Pagoda. Wyglada to tak, 偶e wio艣larze stoj膮 na 艂odzi wios艂uj膮c jedn膮 nog膮.

Dalej na trasie by艂 punkt widokowy przy pagodzie, niedaleko gor膮cych 藕r贸de艂 Khaung Daing. Prowadzi do niego kilkadziesi膮t schod贸w ale widok wart jest tego ma艂ego wysi艂ku. Nast臋pnie wjechali艣my po艂o偶onej troch臋 na uboczu pagody Innoo Ancient. Nie uda艂o nam si臋 znale藕膰 informacji na temat pochodzenia pagody ale sama nazwa sugeruje jej d艂ug膮 histori臋. Bogato zdobione stupy bardzo nam si臋 spodoba艂y, a podziwianiu budowli towarzyszy艂y nam okoliczne kundelki. Tak nam si臋 spodoba艂o szpiegowanie luksus贸w, 偶e ponownie udali艣my si臋 na zwiady do kolejnego resortu. Tym razem pad艂o na Lake View Resort&Spa. Zdziwieni jeste艣my, 偶e wsz臋dzie wpuszczaj膮 nas na teren resort贸w bez 偶adnego problemu, cho膰 nie jeste艣my ich mieszka艅cami 馃槉. Odpocz臋li艣my tam nad basenem (ponownie jak cebule) i nawet dostali艣my zimn膮 wod臋 cho膰 przyznali艣my si臋 obs艂udze, 偶e nie jeste艣my go艣膰mi 馃槉. To by艂 naprawd臋 bardzo mi艂y gest, szczeg贸lnie, 偶e upa艂 nam doskwiera艂 na maxa.

Ruszyli艣my dalej w kierunku pagody ShweMyinHtin. 呕eby dosta膰 si臋 do niej trzeba przejecha膰 przez resort, a sama pagoda po艂o偶ona jest na wysokim wzg贸rzu nad samym brzegiem jeziora i rozci膮ga艂by si臋 z niej pi臋kny widok, gdyby kto艣 nie wpad艂 na pomys艂 偶eby przykry膰 dachem ca艂e schody prowadz膮ce od strony jeziora. Jednak przy odrobinie wysi艂ku mo偶na wypatrze膰 rybak贸w na jeziorze, p艂ywaj膮ce pola uprawne i ma艂e chatki w艣r贸d nich stoj膮ce. Sama pagoda nie jest zbyt ciekawa, sprawia艂a wra偶enie zaniedbanej, a dooko艂a biega艂y kury.